Odczyty eksportu i rachunku obrotów bieżących nie są dramatyczne w izolacji. Miesięczny spadek eksportu o 1,6% oraz deficyt na rachunku obrotów bieżących na poziomie 0,9% PKB w ujęciu narastającym do kwietnia to dane słabe, nie alarmujące. Ale pojawiają się dzień przed decyzją RPP i powiększają, a nie zmniejszają, rozbieżność między obrazem zewnętrznym a sytuacją krajową. Słabnąca pozycja handlowa to tradycyjnie taki rodzaj danych, który daje bankowi centralnemu przestrzeń do gołębiego nastawienia bez wrażenia, że wyprzedza spadek ryzyka inflacyjnego względem tego, co wskazują dane.
Złoty nie zachowuje się tak, jakby ten gołębi argument został przyjęty. EUR/PLN na poziomie 4,2881 znajduje się niemal w środku swojego 20-dniowego zakresu, ograniczonego z kolei między 4,2362 a 4,2969, a miesięczna zmiana pary wynosi skromne 1,08%. USD/PLN opowiada podobną historię: 3,749, spadek o 0,13% w ciągu pięciu dni, wzrost o 1,83% w ciągu miesiąca, wciąż w ramach własnego 20-dniowego przedziału od 3,6484 do 3,7713. Gdyby rynek wierzył, że dane zewnętrzne wymuszają na Radzie skręt w stronę łagodzenia polityki, waluta sygnalizowałaby to z wyprzedzeniem. Tak się nie dzieje.
Rozbieżność między słabnącym rachunkiem zewnętrznym a niezmienioną walutą jest prawdziwym testem, przed którym Rada stoi 8 lipca, nie sam odczyt eksportu.
Rynek akcji wysyła sygnał odwrotny do danych handlowych. WIG20 wzrósł o 0,42% na zamknięciu w poniedziałek i obecnie testuje opór na poziomie 3700, poziomie, którego indeks jeszcze nie przełamał. Ta siła jest częściowo podbudowana popytem kredytowym, a nie tylko przepływami na rynku akcji: alokacja obligacji serii E2 PragmaGO przyciągnęła rekordowy popyt w wysokości 147 mln PLN wobec emisji o wartości 80 mln PLN, jak podała spółka. Rekordowy krajowy popyt na obligacje razem z indeksem testującym opór to rynek wyceniający zaufanie do polskiego ryzyka kredytowego i akcyjnego w tym samym momencie, gdy rachunek handlowy się pogarsza. Nie musi to być koniecznie sprzeczność, powiększający się deficyt na rachunku obrotów bieżących finansowany silnymi napływami kapitału jest standardowym wzorcem dla gospodarki wciąż przyciągającej popyt portfelowy i kredytowy, ale mimo to pozostawia dwa odczyty tego samego tygodnia w napięciu.
Najsłabszym punktem gołębiego argumentu jest to, że jeden miesięczny odczyt eksportu i jedna aktualizacja rachunku obrotów bieżących w ujęciu narastającym do kwietnia to wątła podstawa, by wymuszać ruch Rady. Jeden miesiąc słabości handlowej to nie trend, a dane Ministerstwa Finansów opisują pozycję narastającą do kwietnia, nie świeże pogorszenie w samym maju. Rada mogłaby równie dobrze uznać to za szum i utrzymać nastawienie skoncentrowane na ryzyku inflacyjnym, czyli odczyt, który wydaje się przyjmować spokojne zachowanie ceny waluty.
Test rozstrzyga się 8 lipca. Jeśli RPP utrzyma stopy i skoncentruje komunikat wokół ryzyka inflacyjnego, a nie słabości eksportu i rachunku obrotów bieżących, odczyt gołębiego skrętu zawodzi, a spokój złotego w tym tygodniu okaże się właściwą oceną. Jeśli natomiast język Rady przesunie się w stronę obaw o wzrost gospodarczy, lub jeśli EUR/PLN czy USD/PLN wyraźnie oddalą się od swoich obecnych 20-dniowych zakresów w godzinach wokół decyzji, będzie to potwierdzenie tego, czego waluta jeszcze nie wyceniła. Zdolność WIG20 do utrzymania się powyżej 3700 w trakcie decyzji jest drugim znakiem: poziomem, którego rynek tak spokojny na końcu walutowym nie powinien traktować jako formalności.

