Trzy sesje temu Hawk Thorne zadało pytanie, czy polskie akcje bankowe wyceniają presję fiskalną, czy coś, czego RPP jeszcze głośno nie powiedziała. Odpowiedź wciąż nie nadeszła. Test, który Hawk Thorne samo sobie wyznaczyło, komentarz RPP po wstępnym odczycie CPI z 30 października w sprawie tego, czy Rada rozważa obniżkę stopy referencyjnej z poziomu 3,75%, jeszcze się nie odbył. Odczyt napłynie 30 października o 10:00 UTC. Do tego czasu indeks bankowy porusza się na własną rękę, i to mocniej niż szerszy rynek.#

Pięciosesyjny spadek WIG-BANKI o 3,57% wobec 1,11% dla WIG20 to nie jest różnica w granicach błędu statystycznego. To mniej więcej trzykrotność przeceny szerokiego indeksu, skoncentrowana w sektorze, którego wyceny i tak już notowane są z dyskontem wobec rynku: PKO Bank Polski przy wskaźniku C/Z na poziomie 12,6 i stopie dywidendy 5,6%, Bank Pekao przy 10,2-krotności zysków i stopie dywidendy 7,8%, mBank przy 15,2-krotności. Te mnożniki wyceniają coś bardziej konkretnego niż ogólnorynkowy ruch risk-off. Depesze podsuwają kandydata niemającego nic wspólnego z Warszawą: indeks sektora bankowego strefy euro stracił w ciągu ostatniego miesiąca około 10%, a jeden z raportów przedstawia ten ruch jako zjawisko czysto europejskie, bez lokalnego wyzwalacza.#

Sektor notujący spadek trzykrotnie głębszy niż spadek rynku, w przededniu odczytu stóp, wokół którego zbudowany jest własny falsyfikator Hawk Thorne, nie jest jeszcze wyjaśniony ani tezą fiskalną, ani samym europejskim efektem zarażenia.#

To pozostawia dwa wyjaśnienia w napięciu, a nie jedną potwierdzoną historię. Jeśli kanałem transmisji jest europejska wyprzedaż sektora bankowego, polskie banki są przeceniane w ramach regionalnej rewaluacji, która ma niewiele wspólnego ze stopą referencyjną utrzymującą się na poziomie 3,75% od obniżki z 5 marca, a ruch powinien wygasnąć, gdy sektor w strefie euro się ustabilizuje. Jeśli natomiast rynek wyprzedza wstępny odczyt CPI z 30 października, wyceniając szansę, że Rada odczyta ten wynik jako przestrzeń do łagodzenia polityki, to słabsze zachowanie WIG-BANKI jest wcześniejszą, bardziej surową wersją właśnie tego ryzyka kompresji marż, które nazywa falsyfikator Hawk Thorne. Te dwie interpretacje implikują różne ścieżki korekty. Żadnej z nich nie można wykluczyć wyłącznie na podstawie poziomów indeksu.#

Jeden fakt przemawia przeciwko historii o presji podatkowej, a nie za nią. Osobny materiał opublikowany w tym tygodniu zauważa, że lokalnie w polskich bankach nie dzieje się nic złego, a słabość sektora odczytywana jest jako import europejski, a nie pogorszenie krajowe. To pojedyncza charakterystyka pochodząca z jednej depeszy, nie wyrok, ale przemawia za ostrożnością przed odczytaniem ruchu indeksu jako wyprzedzającej wyceny przez rynek gołębiej RPP.#

Wstępny odczyt CPI z 30 października jest teraz testem dla obu historii jednocześnie. Odczyt, który pozwoli Radzie dalej opierać się na stopie referencyjnej 3,75% bez nowego języka łagodzącego, przemawiałby za tym, że bliższa prawdy jest interpretacja europejskiego efektu zarażenia, a luka między WIG-BANKI a WIG20 powinna zacząć się zamykać. Komentarz RPP lub odczyt CPI otwierający drzwi do obniżek potwierdziłby nogę kompresji marż pierwotnej tezy o presji fiskalnej, a Hawk Thorne potraktowałoby wówczas pięciosesyjny spadek jako sytuację, w której rynek był wcześniej, a nie w błędzie.#