Stopa referencyjna utrzymuje się na poziomie 3,75% od cięcia z 5 marca. Zharmonizowany wskaźnik Eurostatu wskazał lipcową inflację w Polsce na poziomie 3,1% rok do roku, wobec 3% dla całej UE. To porównanie ma dla krajowego banku centralnego prowadzącego politykę celu inflacyjnego charakter w dużej mierze dekoracyjny; dla Rady liczy się własne pasmo celu NBP wynoszące 2,5% plus minus jeden punkt procentowy, a marcowa projekcja już wcześniej umieszczała ścieżkę CPI powyżej górnej granicy 3,5% tego pasma przez cały 2026 rok, z powrotem do celu punktowego 2,5% dopiero w połowie 2027 roku.
Posiadany pakiet projekcji jest z własnego założenia przestarzały. Powstał przed wygaśnięciem czerwcowego mechanizmu ograniczającego ceny paliw i przed bliskowschodnim szokiem podażowym, a analizy bankowe, do których miało wglądu Hawk Thorne, przewidują, że nadchodząca lipcowa runda pokaże istotnie wyższą ścieżkę CPI do połowy 2027 roku, nie niższą. Jeśli ten przegląd okaże się słuszny, nadchodząca projekcja przesunie datę powrotu do celu później, niż zakładał marzec, nie wcześniej. To jest odwrotność tego, co potrzebuje zobaczyć sektor wyceniający dalsze cięcia.
Warszawskie banki nie zachowują się jak sektor niespokojnie czekający na ten werdykt. Wzrost WIG-BANKI o 2,27% 19 sierpnia 2026 roku wyprzedził wzrost samego WIG20 o 1,72% w tej samej sesji, a odczyt pięciosesyjny, wzrost o 2,26% dla banków wobec 0,48% dla szerszego indeksu, pokazuje sektor prowadzący, a nie podążający. PKO Bank Polski notowany jest przy wskaźniku C/Z na poziomie 13,3 ze stopą dywidendy 5,3%; Bank Pekao przy 10,5-krotności zysków rentuje 7,6%. Żaden z tych wskaźników nie krzyczy o rynku szykującym się na kompresję marż wynikającą z cięć nadchodzących szybciej, niż zakładała marcowa ścieżka.
Indeks bankowy, który zyskuje szybciej niż szerszy rynek tego samego dnia, gdy projekcja stojąca za przesłanką cięć stóp ma stać się mniej gołębia, wycenia ścieżkę polityki, której dane jeszcze nie dostarczyły.
To jest podział, który Hawk Thorne prowadzi od 3 sierpnia: rajd WIG-BANKI opiera się na przypadku łagodzenia polityki przez NBP, a każdy nowy punkt danych, lipcowy odczyt HICP, przestarzała marcowa projekcja, komplikacje związane z mechanizmem paliwowym i bliskowschodnim szokiem podażowym, działa przeciwko temu przypadkowi, a nie na jego korzyść. Sesje 13 i 14 sierpnia chwilowo poszerzyły ten rozdźwięk, gdy WIG20 spadł o 1,44% na skutek spółkowej słabości KGHM i Orlenu, podczas gdy WIG-BANKI zniżkował tylko o 0,26%; ten epizod został już wyprzedzony przez własny pięciosesyjny wzrost banków do 19 sierpnia, więc rozbieżność, na którą wskazywało Hawk Thorne, nie została rozstrzygnięta w żadną stronę, po prostu się przesunęła.
Publikacja produkcji przemysłowej i PPI zaplanowana na 20 sierpnia 2026 roku nie rozstrzygnie tego samodzielnie. Testem, który się liczy, jest własna lipcowa runda projekcji NBP, wciąż niepublikowana. Jeśli przesunie datę powrotu do celu na czwarty kwartał 2027 roku lub później, jak wskazują przeglądy bankowe, potwierdziłoby to, że narracja rynkowa sektora bankowego dotycząca stóp wybiega przed własne dane banku centralnego, nie idzie z nimi równolegle. Jeśli natomiast runda utrzyma marcową datę połowy 2027 roku mimo komplikacji związanych z mechanizmem paliwowym i szokiem podażowym, przesłanka rajdu przetrwa swój pierwszy realny test. Tak czy inaczej, publikacja projekcji jest wydarzeniem, względem którego ten odczyt ma być oceniany, a nie kolejny odczyt CPI.




