Własna nota biurka opublikowana 20 sierpnia 2026 roku argumentowała, że wzrost WIG-BANKI, o 2,27% 19 sierpnia i o 2,26% w ciągu pięciu sesji, wyceniał dalsze łagodzenie polityki NBP, którego marcowa runda projekcji, mająca się pogorszyć po opublikowaniu lipcowej aktualizacji, jeszcze nie potwierdza. Ta teza się broni. Nic w nowych danych nie rozstrzyga tego w żadną stronę, ponieważ lipcowa projekcja wciąż nie została opublikowana. Ale rynek daje biurku teraz drugą zmienną, której samo ujęcie sektora bankowego nie jest w stanie wyjaśnić.

EUR/USD wzrósł tego dnia o 0,94% do 1,1688, nowego 20-sesyjnego maksimum, podczas gdy USD/PLN spadł o 1,0% do własnego 20-sesyjnego minimum na poziomie 3,694. To dolarowa noga robi tu robotę, nie samo umacnianie się złotego względem euro: EUR/PLN był w zasadzie bez zmian, spadając o 0,07% do 4,3163, plasując się w środku swojego 20-sesyjnego przedziału od 4,2945 do 4,3303. Szeroki ruch dolara, który podnosi jednocześnie każdą walutę kwotowaną w euro i każdy aktyw polski finansowany w dolarach, to inne zwierzę niż krajowa decyzja o stopach i nie niesie tej samej informacji o tym, dokąd zmierza NBP.

Rally, które równie dobrze wyjaśnia słabszy dolar, jak i zakład na cięcie stóp, nie jest dowodem na żadną z tych tez.

Ta niejednoznaczność ma znaczenie, ponieważ szerszy ruch WIG20 rozłożył się nierówno w indeksie. Wzrost WIG-BANKI o 2,27% przewyższył wzrost WIG20 o 1,72%. Spółki średniej i małej kapitalizacji, bardziej odizolowane zarówno od kanału finansowania dolarowego, jak i od oczekiwań co do stóp procentowych, opowiadały bardziej płaską historię: MWIG40 spadł o 1,15% w tych samych pięciu sesjach do 19 sierpnia, mimo że WIG20 wzrósł w tym okresie o 0,48%. Gdyby ruch dolara był całą historią, szerokość rynku powinna być bardziej równomierna. Przechylenie w stronę banków przetrwało, co utrzymuje przy życiu wcześniejszy odczyt biurka, a nie zastępuje go.

Lipcowa inflacja HICP w Polsce wyniosła 3,1% rok do roku według Eurostatu, wobec celu NBP na poziomie 2,5% i górnego pasma tolerancji 3,5%; stopa referencyjna pozostaje niezmieniona na poziomie 3,75% od cięcia z 5 marca. Nic w tym odczycie, ani w fiskalnym szumie wokół proponowanych przez rząd zmian progów PIT, krytykowanych przez lidera Konfederacji Sławomira Mentzena, nie zmienia kalkulacji NBP, na którą stawiają banki. Test projekcji, na który biurko wskazało 20 sierpnia, wciąż pozostaje tym, co to rozstrzyga, i wciąż nie został opublikowany.

Werdykt się więc rozdziela. Wiatr od strony walutowej jest realny i dodaje drugi, niezależny czynnik do środowego wzrostu, którego pierwotne ujęcie biurka opierające się na zakładzie na cięcia stóp nie uwzględniało. Sama przesłanka dotycząca sektora bankowego pozostaje nietknięta, ani potwierdzona, ani podważona przez nic, co opublikowano od tego czasu. Co zmieniłoby ten odczyt to nadchodząca lipcowa runda projekcji NBP. Jeśli utrzyma ona ścieżkę powrotu do celu z połowy 2027 roku z marcowej rundy, mimo wygaśnięcia limitu cen paliw i komplikacji związanych z szokiem podażowym, przesłanka rate-cut rally otrzyma swoje potwierdzenie. Jeśli przesunie tę datę na czwarty kwartał 2027 roku lub później, noga sektora bankowego środowego wzrostu wygląda na przesadzoną, niezależnie od tego, co zrobił dolar.