Ten mechanizm fiskalny jest znany czytelnikom tego serwisu. Deficyt sięga do bilansów banków poprzez reżim podatku od nadzwyczajnych zysków i podatku od aktywów, odkąd rząd poszerzył jego zakres. To, co wnosi raport z 19 października, to skala: podatek dochodowy w górę o 45 procent wobec spadku zysków o 12 procent. Obciążenie podatkowe rośnie teraz kilkukrotnie szybciej niż zyski, od których jest naliczane.#
Zestawmy to z notowaniami. WIG-BANKI wzrósł o 1,09% w sesji 16 października 2026 r., tego samego dnia, gdy szerszy WIG zyskał 1,03%, a WIG20 0,92%. Banki nie były wyjątkiem na rosnącym rynku. Ostrzejszym sygnałem jest porównanie pięciosesyjne. WIG-BANKI zyskał od 12 października 2026 r. jedynie 0,12%, pozostając w tyle za WIG (0,87%) i WIG20 (0,90%) w tym samym okresie. Sektor wzrósł w jednej sesji, nie potwierdzając krótkoterminowego trendu szerszego indeksu.#
Wyceny tłumaczą, dlaczego ta rozbieżność wygląda na akceptowalną, a nie alarmującą. PKOBP notowany jest przy wskaźniku cena/zysk na poziomie 13,5 i stopie dywidendy 5,2%, Pekao przy 10,8 i stopie 7,4%, Erste Bank Polska przy 13,4 i stopie 6,4%, a mBank przy 15,7. Żaden z tych mnożników nie wycenia scenariusza kłopotów. Sektor, który absorbuje 45-procentową podwyżkę podatku, wciąż notowany przy mnożnikach zysków od wysokich jednocyfrowych do średnich kilkunastu, ze stopami dywidendy powyżej 5 procent, to sektor, od którego rynek wciąż oczekuje rekordowego wyniku mimo tej daniny. Sam raport z 19 października zaznacza, że analitycy spodziewają się dokładnie takiego scenariusza.#
Wyceny warszawskich banków wyceniają obciążenie podatkowe jako hamulec wzrostu, a nie zagrożenie dla dywidendy.#
Ten odczyt zakłada, że stopa referencyjna pozostanie na obecnym poziomie. Stopa referencyjna NBP wynosi 3,75% od obniżki z marca 2026 r. Wynik odsetkowy netto przy tym poziomie jest wciąż na tyle duży, by wchłonąć wyższe obciążenie podatkowe bez konieczności obniżania wskaźników wypłaty dywidendy. Kolejna obniżka zmniejszyłaby marżę, jaką banki zarabiają na depozytach, dokładnie w momencie, gdy obciążenie podatkowe wciąż rośnie. Te dwie presje nałożyłyby się na siebie, zamiast się znosić, a wyceny traktujące obecnie podatek jako kwestię kosmetyczną musiałyby zostać przeszacowane. Publikacja danych o zatrudnieniu i płacach z 19 października oraz odczyt produkcji przemysłowej z 20 października nie niosą same w sobie sygnału co do stóp. Wszelki komentarz RPP, który po nich nastąpi, jest kolejnym punktem, w którym ten odczyt zostanie zweryfikowany.#



